Blog

Co mają wspólnego: słabość, niepokój, biznes i piramida Maslowa?

Czy czujesz czasem wewnętrzny niepokój i myślisz, że coś Ci w Twoim życiu przeszkadza, ale w zasadzie sama nie wiesz co to jest? Może jesteś w związku, ale w głębi duszy wciąż masz jakąś niepewność czy to na pewno to? Może chcesz zmienić pracę, na taką, którą polubisz, ale nie wiesz, jaka da Ci odpowiednią satysfakcję i pieniądze? Może znudziły Cię zajęcia, na które chodzisz, ale nie rezygnujesz, bo przecież to już tyle lat? Pragniesz podążyć w kierunku zmiany ku szczęśliwemu życiu, ale nie wiesz, w którą stronę? Wszystkie pytania, które zadałam powyżej i wszystkie, które zadajesz sobie codziennie znajdują się głównie w naszych głowach i tylko Ty możesz sobie na nie odpowiedzieć. Nikt nie jest w stanie wejść w Twoją świadomość i zrozumieć Ciebie tak, jak Ty sama. Prawda jest taka, że nie wszystkie Twoje myśli i decyzje, będą Ci się podobać, bo czasem najtrudniej pogodzić się ze świadomością własnych słabości. Decyzje, które podejmiesz będą słuszne, jeśli podejdziesz do nich z pełną wiedzą na temat wszystkich za i przeciw. Nie chodzi o aspekty zewnętrzne, ale przede wszystkim o składowe własnego charakteru.

Być może wiele osób namawiało Cię do rzucenia pracy i założenia własnego biznesu? Jestem fanką wszystkich przedsiębiorczych kobiet. Warto pamiętać, że najczęściej one same wybrały taką drogę i do tego wyboru doprowadził szereg czynników. Jeśli jesteś świadoma, że lubisz czuć się decyzyjna i niezależna od innych, skrupulatnie obierasz cele i realizujesz plany, to bycie kobietą biznesu się w Twoim przypadku sprawdzi. Gdy jednak lubisz robić uniki w swojej pracy, łatwo się rozpraszasz sprawami prywatnymi, nie realizując założeń i celów, może być trudno. Gdy sam sobie stajesz się szefem, nie ma nad Tobą osoby, która dopilnuje realizacji terminu. Nikt nie zapyta Cię czy wykonałaś dane zadania lub co masz robić, kiedy skończysz bieżące rzeczy. Musisz kierować własnym czasem tak, jakbyś dysponowała czasem własnego zespołu. Jeśli nie potrafisz się zorganizować i zmotywować, nie mając dokładnie określonych przez kogoś zadań, będzie trudno. Oczywiście możesz nad sobą pracować i wytworzyć pewne nawyki, ale musisz przyznać się również przed sobą, że takie cechy osobowości mogą stwarzać problem.

Mój problem z realizacją dużych projektów jest taki, że czekam do ostatniej chwili, by przekazać projekt, organizację pracy czy inne elementy, które będą mapą do realizacji pozostałym członkom zespołu. Trudno jest mi podjąć decyzję o tym, że dany projekt/realizacja mają być przygotowane właśnie w taki sposób, bo zawsze wydają mi się za słabe. Moje przeświadczenie o tym, że nadal nie jest idealnie niejednokrotnie mnie paraliżowało. Teraz staram się wysyłać ludziom pewne elementy planu etapami, ale zaraz po ich rozpisaniu. Chcę mieć poczucie, że zaangażowane osoby są na bieżąco, a ja (również na bieżąco) podejmuję decyzje, które pozwalają mi na realizację kolejnych kroków. Pogodziłam się już z tym, że nie wszystko może być idealne, bo istnieje jeszcze złośliwość rzeczy martwych, czyli wszystko to, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dlatego najważniejszą rzeczą jest pogodzić się z celem, jakim jest maksymalne zbliżenie się do ideału wizji jaki powstał w naszej głowie. Nie zrezygnować jednak z realizacji na rzecz uciekającego czasu. Byłam w stanie pracować nad swoją słabością dopiero, kiedy mogłam przyznać sama przed sobą, że właśnie to jest moja słabość. Jeśli nie zaprzyjaźnisz się ze swoimi najsłabszymi punktami, nie znajdziesz elementów do rozwoju. A to właśnie rozwój i samodoskonalenie pozwalają nam poczuć się dobrze we własnym ciele. Z jednej strony świat pędzi do przodu, a z drugiej strony piramida Maslowa pozostaje niezmienna.