Blog

ELITA – a czy Ty w niej jesteś?

Elita – kolejne ze słów (zaraz po tolerancji), które chętnie wyrzuciłabym ze swojego słownika. Nie wiem jak Ty, ale ja niestety naprawdę często bywam na spotkaniach, na których rozprawia się o elitach tego kraju. Różni ludzie, zajmujący się różnymi profesjami, często nawet tacy, którzy w życiu nie pracowali, ale odziedziczyli lub wżenili się w fortunę, rozprawiają na temat tego, dlaczego jesteśmy elitą – MY – czyli osoby na spotkaniu. Zauważyłam, że w różnych środowiskach padają różne argumenty wartościujące obecną na spotkaniu grupę, które oznaczają dla nich wyznacznik własnej wyższości. Każda grupa na piedestale stawia zazwyczaj inną cechę, ale zazwyczaj taką, której posiada najwięcej: pieniądze, władzę, wiedzę specjalistyczną, znajomości, pochodzenie itp. Wszystkie osoby, które rozprawiają na temat własnych elitarskich skłonności łączy jedno – poczucie wyższości.

Elita społeczna, czyli, że ktoś jest ważniejszy od kogoś innego, że czyjeś życie jest wartościowsze. Kiedyś weszłam nawet w polemikę na ten temat. Mój rozmówca próbował wytłumaczyć mi, że chodzi głównie o to, że pewne osoby łatwiej zastąpić, niż inne, które mogą zmieniać świat. Jego przykład: łatwiej na miejsce sprzątaczki w firmie, znaleźć inną sprzątaczkę, niż zastąpić jednego prezesa innym. I faktem jest, że pewne zawody wymagają więcej wiedzy specjalistycznej od innych, a odpowiedzialność, którą ze sobą niosą, jest tym wyższa, im za większą ilość osób odpowiadają. Odpowiedzialność – to jest wyznacznik w hierarchii, za czym więcej osób odpowiadam, tym większa, ciąży na mnie odpowiedzialność, gdyż swoimi decyzjami często wpływam nie tylko na swoje życie. Ale co owa odpowiedzialność ma do elit? Zapominamy, że dla rodziny każdej osoby, jej życie ma taką samą, wysoką wartość. Dla żony utrata męża prawnika będzie tak samo druzgocąca, co dla żony utrata męża robotnika fizycznego. Nie powinniśmy tak łatwo wartościować życia ludzkiego, bo to właśnie te konkretne życie dla kogoś ma największe na świecie znaczenie. Bez względu na to, kim jesteśmy, co robimy, zawsze najważniejszy jest szacunek do innych i świadomość własnej równości wobec świata i ludzi.

Sama pochodzę z rodziny robotniczej, mieszkającej na wsi, a moi rodzice nie byli wykształceni, nie prowadzili ogromnych biznesów i nie ciągnęło ich do władzy. Robili jednak wszystko, co w ich postrzeganiu życia i świata było dla mnie najlepsze i starali się na swój sposób, tak jak tylko mogli i potrafili najlepiej. Bez poszanowania każdego życia i traktowania jak równe z naszym, według mnie stajemy się puści i właśnie wtedy zdecydowanie mniej wartościowi od innych. Zupełnie nie rozumiem, skąd potrzeba ciągłego i ciągłego mówienia, wręcz akcentowania w zamkniętych środowiskach tego, że „jesteśmy w elicie”. W mojej głowie słyszę często wtedy szept: „do cholery, w jakiej znowu elicie”. Czyli, co to właściwie znaczy? Że elity mogą więcej? A może właśnie, że od elit wymaga się więcej? Właściwie, to proponuję stworzyć taką tabelę rozliczeniową życia elit i każdy, kto postrzega siebie jako członka elity, mógłby ją wypełnić. Rubryki w tabeli: ilu osobom ostatnio bezinteresownie pomogłem, ile razy w tym miesiącu swoje prywatne środki i czas poświęciłem na pomaganie innym, ile razy w tym miesiącu wybrałem dobro innego człowieka zamiast swoje własne, ile razy w tym miesiącu interesy innych były ważniejsze, niż interesy moje i mojej rodziny? Moje odpowiedzi w tym quizie byłyby porażką i zebrałabym 0 punktów. I właśnie dlatego, że żyję przede wszystkim dla siebie, a nie dla innych nie nadaję się do elity. To, że ktoś ma pieniądze, władzę, wykształcenie, intelekt czy znajomości nie czyni z niego elity. Czyni go klasą średnią lub wyższą. To, że uważa się za elitę, wręcz świadczy o tym, że nią nie jest i nigdy nie będzie, bo to czyny czynią nas wyjątkowymi dla świata i innych ludzi, a nie puste słowa. 

Wikipedia twierdzi, że elity mają wpływ na kształtowanie się postaw i idei w społeczeństwie, ale moim zdaniem, elity z którymi ja mam styczność, skupiają się głównie na kształtowaniu prywatnych interesów. Dobre rozwiązania i postawy dla nich to tylko takie, które pozwolą zrealizować dokładnie przemyślane cele. 

Nie piszę tego tekstu dla polemiki z kimkolwiek. Pisze dla świętego spokoju, bo może na niektórych spotkaniach, balach, galach czy kolacjach przestanę słuchać płytkich wywodów, o elitach, które są nimi tylko we własnych, niedowartościowanych czynami oczach.