Blog

Mendacium

Czwarty dzień nie jestem w stanie wyjść z mieszkania, ale jest to pierwszy dzień, gdy mam siłę usiąść do komputera. Leżąc miałam czas na przemyślenia, a moją głowę zaprzątało #kłamstwo. Tymi przemyśleniami chcę się dziś podzielić.

Mendacium to tytuł mojego dyplomowego spektaklu sprzed 10 lat (po łacinie kłamstwo). Wtedy będąc o 10 lat głupsza sądziłam, że to ja decyduję, o tym, w jakim stopniu moje życie będzie związane z kłamstwem.

Od paru lat skupiam się na tym, by przede wszystkim być szczera i prawdziwa. Nie chcę wmawiać ludziom czegoś, czego nie ma. Patrzyć prosto w oczy i być dumna ze swoich wartości. To, że ja tak robię nie znaczy, że świat tak zadziała. Sądziłam, że dobro wraca i nadal czekam, aż wróci

Przez ostatnie lata liczba osób, która była dla mnie wiarygodna zmniejszyła się nieubłaganie. To, że nie komentuję od razu kłamstwa, nie znaczy, że o nim nie wiem. Łatwiej zgrywać naiwną. Sądzę, że największą wiedzę o człowieku posiądziesz, gdy słuchasz kłamstw od niego, będąc ich świadomym. Grasz kartami przeciwnika. Sam nie mówisz nic. Tylko słuchasz i wiesz, jak z każdym słowem się coraz bardziej pogrąża. Czasem zastanawiam się, kiedy Ci ludzie się zorientują i przyznają. Nie mam zamiaru, mówić im, że wiem, że kłamią, bo po co? I tak się wyprą, a ja nie mam dowodów.

Pamiętajcie, że najwięcej dopowiadają Ci, którzy tworzą najdłuższe poematy nie wymieniając osób i konkretów. Dużo mówią i wiedzą, ale w zasadzie o niczym i bez szczegółów. Gdy zadajesz konkretne pytanie często zmieniają temat. Mówią, że o czymś wszyscy gadają, ale nie mówią kto. Opowiadają jak świat się skończy, ale nie mówią kiedy. Mają wiedzę o każdej sytuacji, ale nie mówią skąd. Słuchajcie ich, ale nie wierzcie w to, co mówią.

Z drugiej strony media, konkurencja, polityka – zadają pytania będąc świadomym, że nie odpowiemy. Obowiązuje nas NDA – klauzula poufności, tajemnica handlowa, tajemnica pracodawcy lub po prostu przyjaźń. Oni doskonale wiedzą, że nie odpowiemy – dlatego pytają. Najczęściej szukają ofiary. Pokazują jej historię, często wymyśloną lub dopowiedzianą. Prawdziwe ofiary, przedstawiają zdjęcia, dokumenty, liczby i dowody. Ofiary kreowane dużo mówią, zagłuszają argumenty i robią afery. Afery ciągnące się miesiącami i zbudowane na krzyku. Ofiary kreowane, które przy tłumach emanują żalem, a za zamkniętymi drzwiami grożą. Wszystko jest do zagrania. Przecież nikt nie odważy się obrazić ofiary. Pozostaje milczeć i czekać.

Więc postanowiłam poczekać. Poczekam, aż ludzi będzie bardziej interesować reportaż niż afera. Poczekam, aż ludzie, którzy na co dzień mnie okłamują, będą mieli w sobie na tyle odwagi, by powiedzieć prawdę. Poczekam, aż prawda sama się wybroni, bo jak widać wszystko co budowane jest na kłamstwie w końcu upada.

Czekajcie i uważnie dobierajcie ludzi wokół siebie. Ja mam to szczęście, że te kilka osób mi jeszcze zostało.