Blog

To co o mnie mówią, czyli moja samoocena

Jak ja kocham być lubiana. Do tego stopnia, że jak dostaję negatywny komentarz na moim poście czy pod zdjęciem w nocy mam problem ze snem. Zabawne? Nawet bardzo. Niestety przez lata patrzenie na siebie przez pryzmat innych ludzi doprowadziło mnie do obłędu.

Wyobraźcie sobie, że ktoś Wam zwraca uwagę, że macie coś zielonego między zębami. Jest godzina 11.00, a od śniadania nic nie jedliście. Oznacza to, że podczas poprzednich dwóch spotkań uczestnicy widzieli dodatkowy element nazębnego makijażu. Milczeli. Mimo waszych ogromnych wysiłków i pobytu w łazience nadal nie mogłyście się uporać z zielonym intruzem w Waszej jamie ustnej. Dodatkowo za chwilę zaczynacie wideokonferencję z ważnym klientem i nie możecie się spóźnić. Wracacie do swojego biurka ze świadomością drugiego śniadania między Waszą jedynką i dwójką. Siedzicie przed monitorem i możecie skupić się tylko na tym, żeby w jakiś sposób Wasza ręka przysłaniała usta. Ta myśl nie odstępuje Was ani na chwilę i zamiast prowadzić merytoryczne rozmowy i dopiąć sprzedaż czujecie się nieobecne. Właśnie tak czuję się za każdym razem, gdy usłyszę krytykę. Uwiera mi i przeszkadza, nie pozwala się skupić. Wydaje mi się, że każdy kogo spotkam myśli właśnie o tej cesze czy działaniu, za którą zostałam skrytykowana. Czuję, że straciłam wartość i że wszystko co do tej pory robiłam zupełnie straciło sens. Co gorsza. Gdy ktoś bliski zauważy, że coś jest nie tak i próbuje mnie pocieszyć, mam wrażenie, że wie jak tragicznie mi poszło i robi to, bo jest mu mnie zwyczajnie żal. Brzmi jak błędne koło i w sumie takim jest.

Konstruktywna krytyka jest po to, by pomóc nam być lepszymi. By spojrzeć na nasze działanie z innej perspektywy, której my nie jesteśmy w stanie przyjąć i poprawić jakość. Jeśli na tekst artykułu, który zawiera 500 wyrazów ktoś poprawi Ci jedno czy dwa zdania możesz być z siebie dumny. Tak niewielkie korekty rzadko się zdarzają. Jeśli natomiast po zauważeniu rekomendowanej poprawki musisz wyjść natychmiast z biura, by opanować płacz w łazience, masz problem. Właśnie taki problemem mam ja. A może powinnam mówić w czasie przeszłym? Przecież nad tym panuję. Już nie płaczę. To trochę jak z uzależnieniami. Takie dysfunkcje emocjonalne przepracowujemy, ale nadal zostaje w nas ogromny dyskomfort. Z wiekiem coraz łatwiej jest się z nimi uporać, gdyż zaczynamy doceniać wartość konstruktywnych uwag, które otrzymujemy (a może po prostu nie zwracamy na nie uwagi). Zawsze lepiej dowiedzieć się o błędzie i poprawić artykuł zanim pójdzie do druku, niż dopuścić, by tysiące osób dowiedziały się, jakimi jesteście analfabetami. Realne korzyści, które płyną z dyskusji nad naszymi pomysłami, realizacjami czy nawet wyglądem zaczynają skutkować realnymi wartościami. Z czasem nawet zaczęłam jeszcze bardziej doceniać ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas, by pomóc mi w mojej realizacji czy pracy. Zaczęłam rozumieć, jak bardzo komuś musi na mnie zależeć, by chcieć wesprzeć mnie, często zupełnie bezinteresownie. Nie będę jednak kłamać, że to nie wpływa na moją samoocenę. Oczywiście, że tak. Od razu czuję się głupsza od każdego z otoczenia i nie mogę sobie poradzić z tym, jak sama mogłam nie wpaść na takie oczywiste rozwiązanie. Moje racjonalne ja mówi mi wtedy: „Ogarnij się. Przecież nie mogłaś tego wiedzieć”. Moja podświadomość podaje to nadal w wątpliwość: „Przecież mogłaś się więcej uczyć”. Taka wewnętrzna debata mogłaby trwać w nieskończoność, gdyby nie doświadczenie i znajomość samej siebie. W końcu racjonalność wygrywa, a ja doceniam uwagi i często wprowadzam w życie. Potrzebowałam jednak lat, żeby być w stanie usłyszeć własną racjonalność ponad łkaniem mojego ego. Zastanawiam się, jak konstruktywna krytyka wpływa na Ciebie? Może cieszysz się, że ktoś pomógł Ci poprawić niedociągnięcia? Czy w rewanżu sama zaczynasz go krytykować? Każdy radzi sobie z krytyką tak, jak potrafi. Sadzę, że warto jednak słuchać ludzi, którzy powiedzą nam o kawałku sałaty między zębami, żeby inni nie musieli zastanawiać się, czy zwrócić na to uwagę. My zaś powinniśmy uczyć się dziękować za uwagi, które mają nas chronić, a nie dołować.